Drużyna duchowej pomocy

Karty klasyczne, anielskie, intuicyjne, Tarot, numerologia, runy, jasnowidzenie, wróżby z kamieni… I jeszcze dużo więcej. Oto co oferują szukającym pomocy – doradcy na portalu Wróżki Tajemnice Kart. Każdy może znaleźć tu zatem swojego osobistego opiekuna – który, kiedy zajdzie potrzeba – da wskazówkę i nową nadzieję, pomoże się pozbierać a nawet podsunie pomysł na życie.

Każdy z nas jest inny, niezwykły, niebanalny. I każdy z nas potrzebuje odmiennego spojrzenia, innej perspektywy, innych narzędzi, dzięki którym uda się zajrzeć zarówno w przeszłość, jak i przyszłość. To właśnie z tego powodu, na portalu jest tak wielu, odmiennie pracujących doradców. Dlatego każdy może znaleźć tu coś, co mu najbardziej pasuje, co odpowiada jego duszy. Są osoby, które z sobie tylko znanych powodów boją się Tarota. Wolą karty z sielskimi obrazkami. Wówczas można sięgnąć po takie właśnie talie. Są klienci, do których runy mówią szczególnym językiem. Inni potrzebują wizji, jaka przyjdzie do jasnowidza, podczas bezpośredniej rozmowy. Jeszcze inni ufają cyfrom i precyzyjnym portretom numerologicznym, kolejni wierzą w magię kamieni… Ale tak naprawdę, wszyscy szukają pomocy, wsparcia, zrozumienia. I dostają je – choć bywa, że w różnych formach.

– Od lat posługuję się kartami klasycznymi, anielskimi, Tarotem, ale także kartami intuicyjnymi – mówi wróżka Renata Basia, do której zadowoleni klienci zawsze wracają. Ma już stałe grono wiernych osób, które wiedzą, że zawsze od niej usłyszą coś ważnego, istotnego – Przekonałam się wiele razy, że dla mnie idealne są między innymi karty cygańskie – tłumaczy – Kolorowe, obrazkami opowiadające o ludzkim życiu, wyjątkowo dobrze otwierają moją intuicję. Gdy je rozkładam – od razu widzę w czym problem, jak szukać rozwiązania. Kiedy mam wątpliwość, wspomagam się wahadłem. Dość długo czekało, aż będę gotowa go używać, ale w końcu poczułam impuls i od tamtej pory jesteśmy nierozłączni. Mogę z całą mocą powiedzieć, że moje wahadełko nigdy się nie myli!

Wyczytaj mi z run i kamieni
Renata Basia lubi także pracować z kamieniami. Dzikie, nieoszlifowane, kryją w sobie tajemnicę, są jak drogowskazy, jeśli zna się ich język.
Czasem proszę, aby ktoś wybrał kamień, który najmocniej do niego przemawia – mówi – I nie bez powodu, osoby, które szukają miłości, tkwią w związkach bez przyszłości, brakuje im czułości i ciepła – sięgają po kryształ górski. Z kolei ci, którzy powinni zwrócić szczególną uwagę na swoje zdrowie – wezmą w dłonie agat. To i dla mnie, i dla klienta wskazówka, co w danej chwili w życiu jest najważniejsze.

Kocha, nie kocha?
Z kolei wróżka Diona jest specjalistką od miłości, związków i dzieci. Czyli tej sfery życia, która dla wielu kobiet i mężczyzn jest najważniejsza. Ma niezwykły dar widzenia w swoich ulubionych, niewielkich kartach lenormandach zdarzeń tak precyzyjnie przedstawionych, że czasem ma się wrażenie, że czyta scenariusz filmowy.
– Kiedyś mi powiedziała, że latem, nad morzem, spotkam mężczyznę w niebieskiej koszuli, z równie niebieskimi oczami – opowiada Gosia, jedna z wiernych klientek Diony – Ależ się uśmiałam! I może jeszcze będzie to w czwartek, o 16? – spytałam trochę złośliwe. A Diona rzuciła jeszcze raz okiem w karty. – Nie, w sobotę. Prawdopodobnie około 18, jakoś pod wieczór, może później, ale raczej nie wcześniej. Śmiałam się z tego, owszem, ale tylko do chwili, gdy poznałam nad morzem Piotrka. W sobotę, po szóstej, zaczynało być już trochę chłodno. Niebieskooki. W niebieskiej koszuli. Jesteśmy ze sobą do dziś.
– No cóż mogę powiedzieć – Diona uśmiecha się skromnie – Rozkładam karty i czytam. Wiem, że ludzie oczekują konkretów, a nie lania wody, więc mówię jak najbardziej precyzyjnie.
Wróżka Diona lubi także karty złotego Tarota. Według niej, ta talia, jest z nią szczególnie związana i niczym bliska, życzliwa osoba, nigdy jej nie zawiodła. Nie zawiodła, choć czasem pokazywała rzeczy i sytuacje, z pozoru niemożliwe do zrealizowania. A jednak później się wydarzały, bo do Diony dzwoniły zdumione klientki i opowiadały, że często zapominały o wróżbie, a ona po jakimś czasie się ziściła.
– Pani Diono – no, naprawdę – jedna z nich, jak nakręcona kiwała z niedowierzaniem głową – Pamiętam jak mi pani mówiła, że dostanę spadek
i to całkiem spory. Sądziłam, że to tylko takie gadanie, jak to czasem we wróżbach. Zupełnie nie miałam pomysłu od kogo mogłabym dostać jakieś pieniądze, bo moja rodzina do majętnych nie należy. A jednak! Moja ciotka, tuż po 60-ce – wyszła za mąż za całkiem zasobnego Włocha. Wcześniej u niego pracowała, opiekując się jego chorą matką. I stało! Gdy ciocia zmarła, po niej przypadły mi w udziale pieniądze. Nie miliony, ale całkiem spora suma, która pozwoliła mi rozkręcić własny biznes. W życiu nie przypuszczałabym, że sprawy przybiorą taki obrót. Ale Diona zobaczyła to w kartach dużo wcześniej.
Wróżbici mówią, że z talią kart bywa tak, że albo nie poczuje się niej czego, albo od razu do ciebie przemówi i nastąpi głębokie połączenie na poziomie duszy. To znak, że trzeba wybrać właśnie ją.
Wróż Janusz Jasny, dostał swoją absolutnie magiczną talię od kobiety w zielonym, aksamitnym kapeluszu. W dziwnych, trochę tajemniczych okolicznościach, poprosiła go o pomoc, między innymi finansową. To była trudna życiowa sytuacja i uznał, że nie mógłby jej zostawić z tym problemem. Za jakiś czas, w podziękowaniu, kobieta wręczyła mu talię kart, która okazała się absolutnie wyjątkowa, pobudzająca wyobraźnię.
– Dzięki pracy z tymi kartami, mój dar jasnowidzenia, który ujawnił się już we wczesnym dzieciństwie, znacznie się pogłębił – mówi wróż- Nie dociekam skąd przyszły, najważniejsze, że mogę z nimi pracować. To zresztą nie jedyna talia jaką się posługuję, czasem wspieram się też kartami klasycznymi, niekiedy Tarotem, bo wszystkie te narzędzia nie są do końca doskonałe, a my jesteśmy tylko ludźmi i nie zawsze udaje się natychmiast odkryć sedno sprawy.
Wspomniane „sedno” udaje się natomiast wróżowi Januszowi odkryć nadzwyczaj często, kiedy pracuje na czacie. Pytanie są konkretne, nie obarczone ludzkimi, zawiłymi, obciążającymi wróżącego historiami. Te pytania pozwalają szybko i trafnie odpowiedzieć. Co chwilę słyszy zdumione’ „A skąd pan to wie?!”
– Lubię tak pracować – przyznaje – Moje wizje są wówczas wyraźne, karty pomocne. Dostaję wiele sygnałów od klientów, że to co mówiłem, rzeczywiście później się zdarzyło.

Wizje przychodzą na zawołanie
Jasnowidz Andrea, która uczyła się niecodziennego fachu od swojej babci Stanisławy, twierdzi, że każdy rodzaj kart może pobudzić jej wizje. Potrafi wejść w odmienny stan świadomości zawsze wtedy, gdy inni proszą ją o pomoc i dać tej osobie celną wskazówkę.
– Nie wiem skąd moja babcia znała znaczenie kart, nie wiem dlaczego interpretowała je w taki a nie w inny sposób – zastanawia się Andrea – Wszystkie klasyczne podręczniki, czy teksty, które czytałam już jako dorosła osoba, podawały inne sposoby. A jednak to wiedza mojej babci zawsze w praktyce okazywała i okazuje się być skuteczna. Cieszę się, że mieszkała ze mną ostatnie pięć lat swojego życia. Zdążyła przekazać mi cenne wiadomości, bo wcześniej, kiedy żyła na wsi, niechętnie sięgała po karty, trzeba było ją bardzo prosić i mieć naprawdę ważny powód, by zgodziła się wyjąć swoją sekretną talię i rozłożyć ja na stole – mówi Andrea – Dzisiaj, korzystam z babcinej wiedzy i swoich własnych doświadczeń. Pokochałam runy, które według mnie są niezwykłym narzędziem. Kiedyś, jednej z klientek, sporządziłam skrypt runiczny, by mogła szybko i bezpiecznie uwolnić się od męża. Ten mężczyzna uwikłany był w sprawy mafijne, życie z nim pod jednym dachem było niebezpieczne z różnych powodów. To była sprawa niemal bez precedensu, ale rozwód udało się uzyskać już na pierwszej rozprawie!
Do Andrei ludzie dzwonią w sprawach zaginięć. Wyszedł ktoś z domu i jak kamień w wodę. Bolesne są wizje tych osób, kiedy Andrea wyraźnie widzi, że nie żyją. Nigdy nie mówi wprost. Kim byłaby, gdyby dała sobie takie prawo? Nie odbiera nadziei, ale daje wskazówki gdzie szukać ciała.
Później, po jakimś czasie dostaje telefony. Ktoś dziękuje z wdzięcznością. Również za to, że przekazała pierwszą wieść w sposób,który ich nie zszokował, dał im czas na oswojenie się z tragedią.
Z kolei wróżka Ewa ufa Tarotowi, z którego pisała pracę dyplomową , gdy jeszcze była studentką Studium Psychotronicznego. Tarot bywa surowy, umie „nakrzyczeć”, a czasem milczy. Najczęściej jednak, jeśli rozumie się jego język – a Ewa wie, że pojęła jego mowę – jest przewodnikiem po życiu. Ostrzega, daje rady, wskazówki, wspiera. Nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że coś jest „absolutnie niemożliwe”, okazuje się prawdą.
– Kiedyś, patrząc na rozkład tarotowych kart, powiedziałam jednej z klientek, że jej córka, która mieszka w Stanach, ma kłopoty z mężem, szykuje się rozwód – wspomina wróżka Ewa – Ależ ona wtedy na mnie nakrzyczała! Że to nieprawda, że oni się przecież kochają i wszystko w ich związku jest idealnie!
Powiedziałam jak jest, bo zostałam o to zapytana – tłumaczy – Zobaczyłam to w kartach i moją rolą było przekazać wiadomość. Ta kobieta się wtedy na mnie obraziła. Trzasnęła drzwiami i wyszła. Zastanawiałam się: czy mój tarot mógł aż tak się pomylić? Odpowiedź dostałam kilka miesięcy później, kiedy obrażona pani wróciła skruszona i przeprosiła mnie. Wszystko co wyczytałam, okazało się prawdą. To córka ukrywała swoją trudną sytuację i fakt, że mąż się zakochał i wyprowadza do innej.
Nie pierwszy raz przekonałam się, że Tarotowi trzeba po prostu zaufać.

Słyszę, co inni mówią
Wróżka Inessa, urodzona w Uzbekistanie, magiczne umiejętności wyssała z mlekiem swoich przodkiń.
– NIgdy nie uczyłam się Tarota ani z książek, ani na kursach – wyjaśnia – Wszystko co wiem, jest zarówno już moim własnym doświadczeniem – bo wróżę od 37 lat – ale także ezoteryczną wiedzą żeńskiej linii mojego rodu. Dużo widzę – tłumaczy – Ale tego nie da się zaplanować, wizje bywają spontaniczne. Mam też dar, który nazywany jest jasnosłyszniem, bo słyszę rozmowy ludzi i słowa, które wówczas padają. I wcale nie mam na myśli osób za ścianą, ale ludzi, którzy są oddaleni ode mnie dziesiątki czy setki kilometrów. Kilka lat współpracowałam z policją, jako ekstrasensor, czyli osoba poszukująca zaginionych.
Ineessa mówi, że znajdywała zaginione ciała z dokładnością do 1,5 metra. Ta niezwykła precyzja pozwoliłaby jej być dziś pewnie najlepszą w swoim fachu. Jednak zrezygnowała, chciała rozwijać się na innych poziomach. Nie ukrywa, że jej wiedza o magicznych rytuałach i możliwościach rozwoju świadomości mocno wykracza poza przeciętną. Jednak wiedza ta, ma swoją bolesną cenę. – Moja prababcia, która pomagała ludziom w ten sposób, choć dożyła prawie setki, często miała kłopoty zdrowotne lub życiowe – wyjaśnia Inessa – Dlatego ja, do doskonałości opanowałam sztukę chronienia się, energetycznego zabezpieczania. Dzielę się tymi wskazówkami z innymi.
Wiedzę Inessy docenili najlepsi magowie i ezoterycy tego świata, bo raz do roku jest zapraszana w miejsce, gdzie spotyka się „pierwsza liga”. Tam wspólnie pracują i wymieniają się doświadczeniami.
Doradca i wróż, Michał , pierwszą talię kart Tarota trzymał w ręku jako 12 – latek. Rok później kupił już własną. Od tamtej pory niemal się z nią nie rozstaje. Na początku uczył się sam, jednak z czasem poczuł potrzebę czerpania wiedzy od innych, bardziej doświadczonych tarocistow, a także dzielenia się własnymi doświadczeniami. Jednak – jak sam mówi – nie traktuje Tarota jako wyroczni. Raczej służy mu jak narzędzie terapeutyczne. Dialog, który prowadzi jego klient z Terapeutycznym Tarotem, służy odkryciu prawdziwej Istoty, znalezieniu odpowiedzi na pytania,które wciąż nie dają spokoju.
– Oprócz kart, pomagają mi cyfry – mówi – Wskazówką jest choćby już pierwsza liczba, z jaką człowiek przychodzi na świat a którą liczymy z daty urodzenia. Swoim klientom oferuję także zabiegi energetyczne, czyli oczyszczanie na podstawie rozkładu kart, gdzie dokładnie widać, które czakry i z jakich powodów są zablokowane. Jestem także dyplomowanym bioenergoterapeutą i te umiejętności także wykorzystuję w pomocy innym.
Czandra, wróżka, która swoje miejsce na ziemi znalazła na Cyprze, jest głęboko zaprzyjaźniona z kartami anielskimi. Mimo, że swoją wróżbiarską drogę zaczynała od pracy z kartami klasycznymi, a później z Tarotem, to jednak karty Anielskie są wiodące.
– Oceniam je jako te, które szczególnie podtrzymują na duchu, dają nadzieję, łagodnie informują o sytuacji, która czasem bywa niełatwa – zapewnia wróżka Czandra – Tarot umie być bardziej zdecydowany, jednoznaczny. Nie twierdzę, że takie stanowisko niektórym klientom nie jest potrzebne. Owszem, tak również się zdarza. A jednak Anioły, te świetliste istoty, które nad nami czuwają i zawsze można i trzeba prosić je pomoc, są niezrównane w podsuwaniu rozwiązań i pokazywaniu dobrej drugi.
Ostatnio dały nadzieję kobiecie, u której zdiagnozowano nowotwór trzustki. Jak powszechnie wiadomo – jest bolesny i niemal nieuleczalny. A jednak karty były tak dobrej myśl, że twierdziły, iż nie minie kilkanaście dni, jak klientka wyjdzie ze szpitala całkiem zdrowa. Z punktu widzenia klasycznej medycyny to było niemożliwe! A jednak stało się.
– Podczas zabiegu chirurgicznego udało się w całości usunąć guza – cieszy się Czandra – Pani zadzwoniła do mnie szczęśliwa, że nawet chemii nie musiała brać. Czuje się dobrze, jest zupełnie zdrowa! O tym mówiły właśnie karty Anielskie, które dały jej wielkie wsparcie, ale też przestrzegły: choroba jest przesłaniem, zastanów się zatem, co powinnaś zmienić w swoim życiu.
Wszyscy doradcy życiowi na portalu Wróżki Tajemnice Kart, czekają na telefony, gotowi są pomóc w każdej chwili. Jeśli szukasz porady, wsparcia, wskazówki – to jest to najlepsze miejsce by je otrzymać.